sobota, 10 stycznia 2015

Prolog

PROLOG

Obudziłam sie dosc wczesnie, o 8:30. Szmer na ulicy oraz odbijajace sie krople deszczu o parapet byly teraz jedynym slyszanym przeze mnie dzwiekiem.
Pomyslalam ze jeszcze troche czasu spedze w lozku poniewaz byly wakacje i nie mialam zamiaru tak wczesnie wstawac na nogi. Odłączylam mojego iphone'a od ladowarki i go odblokowalam. Moim oczom ukazaly sie 3 powiadomienia z twittera. Zerknelam na nie -jednak nie byly wazne. Odlozylam go na szafke, ktora znajdowala sie zaraz obok mojego lozka. Rozciagnelam sie i zalozylam na nogi moje ulubione rozowe kapcie. Wstalam z lozka i podeszlam do szafy wyciagajac moje ulubione dresy w ktorych zawsze chodze po domu oraz zwykla czarna bokserke. Nastepnie wolnym krokiem poszlamw strone lazienki. Wzielam szybki prysznic i umylam swoje wlosy na ktorych punkcie mialam obsesje. Gdy juz wykonalam te czynnosci podeszlam do lustra i rozczesalam moje mokre wlosy. Szybko je wysuszylam i doprowadzilam do ładu. Zeszlam na dol by pojsc po cos do picia. Wygladalo na to ze nikogo w domu nie ma. Zauwazylam jedynie kartke na drzwiach lodowki na ktorej pisalo :
'Lucy! Wrocimy okolo 16:00, pojechalismy do babci. W lodowce masz obiad. Kocham Cie. Mama. '
Nie zdziwilam sie, poniewaz dosc czesto zostawalam sama w domu. Spojrzalam na zegarek, ktory pokazywal godzine 10:20. Ucieszylam sie poniewaz rodzice z bratem przyjada dopiero za ok. 6 godzin. Wzielam sobie serek i usiadlam na kanapie, tym samym wlaczajac TV.
Przelaczylam na MTV by posluchac troche muzyki. Podglasnilam tak aby doskonale slyszec muzyke ktora uwielbiam. Nagle uslyszalam dzwiek dzwonka do drzwi. Pomyslalam ze to pewnie moja przyjaciolka, poniewaz czesto mi robi niezapowiedziane wizyty. Sciszajac muzyke podeszlam do drzwi. Otworzylam je i moim oczom ukazal sie przystojny brunet z brazowymi oczami.
- O czesc, jestem Justin! Dopiero co sie tu wprowadzilem i pomyslalem ze wpadne przywitac moich sasiadow.- powiedzial z niesamowitym kanadyjskim akcentem.
- hej, miło mi. Jestem Lucy, wejdz.
Justin wszedl, tym samym ilustrujac mnie swoim wzrokiem.
- sama jestes? Haha- powiedzial
- tak, rodzice pojechali do babci z bratem. Chwila spokoju - odpowiedzialam posylajac mu niesmialy usmiech.
- huh, dobrze ze juz mam z tym spokoj. Wyprowadzka od rodzicow byl najlepszym moim pomysl...- nagle przerwal mu dzwiek sms w jego komorce
- kurde, musze leciec. Zapomnialem ze umowilem sie z kumplem. Moze bys miala ochote gdzies wyjsc? Jakis spacer czy cos.
- hm.. Z mila checia. A kiedy masz czas?- odpowiedzialam.
- moze jutro, wieczor? Oprowadzisz mnie po okolicy hah!
-nie ma sprawy Justin- poslalam mu krotki usmiech.
- OK! Bede po ciebie o 17 - powiedzial z zadziornym usmiechem.
- jestesmy umowieni!
Zamknelam za nim drzwi i sama do siebie sie usmiechnelam.
-Lucy! Jestes niesamowita szczesciara! - powiedzialam sama do siebie.

...............................................................